sobota, 26 lipca 2014

Teardrops 2. | Nie próbuj uciekać, zawsze Cię znajdę |

Przebudziłam się w ciemnym pokoju. Wszystko bolało mnie niemiłosiernie. Nadgarstki piekły od sznurów, którymi były związane. Co się do cholery dzieje?
W pokoju nie było nic oprócz drzwi... Mogliby przynajmniej tak jak na filmach, posadzić mnie na krześle, ale nie... Leżałam rzucona jak zwykły worek pod ścianą.
Siedziałam tak dość długo, zastanawiając się, czy ktoś mnie porwał, czy może moi znajomi robią sobie ze mnie żarty...
Przez nadmiar myśli i różnych wymyślanych przeze mnie scen, głowa bolała coraz bardziej.
Z wszystkich zamyśleń, wyrwał mnie dźwięk otwieranych na przeciwko mnie drzwi. Po chwili do pokoju wpadła jasna smuga świata... Już dzień? Mój brat pewnie się o mnie martwi ...
Ciche kroki rozniosły się po pomieszczeniu, a ja po kilku sekundach zobaczyłam przed sobą czarne buty. Było zbyt ciemno, żebym mogła je rozpoznać... Ale były to chyba Nike'i.
Moja głowa gwałtownie została pociągnięta do góry. Chłopak trzymał moje włosy w rękach,  a skóra na głowie piekła z bólu.
Widziałam jego twarz. Niebieskie oczy. Blond włosy, idealnie ułożone do góry. Arogancki uśmieszek.
Ja go znam !
Znałam go, tylko nie mogłam sobie przypomnieć, skąd? To on mnie porwał? Dlaczego? Czy ja mu coś zrobiłam? Tak dużo pytań, na które nie znałam odpowiedzi.

-Pewnie zastanawiasz się Kochana, skąd mnie znasz...

No jakbyś mi czytał w myślach przyjacielu... Puścił moje włosy, a głowa z ulgą opadła w dół. Włosy zasłoniły mi całe pole widzenia. Chciałam rozmasować głowę, która boleśnie pulsowała, ale niestety miałam związane włosy.

-Czego ode mnie chcesz? -warknęłam.

Cisza...A po chwili po pomieszczeniu rozszedł się głośny śmiech. Ciarki obiegły całe moje ciało.
Chłopak niebezpiecznie zbliżył do mnie swoją twarz i wpatrywał się w moje oczy.

-Dowiesz się wkrótce Kochana... A teraz pójdziesz ze mną ...

Uśmiechnął się w miarę normalnie i zaczął odwiązywać sznury na moich nadgarstkach. Od razu rozmasowywałam je, idąc za chłopakiem. Rozglądałam się cały czas na boki, mając nadzieję, że znajdę stąd jakąś drogę ucieczki. Nadzieja... W tej chwili miałam jej chyba, aż za dużo.
Chłopak tak jakby "wyczuł" moje ruchy i odwrócił się czekając na mnie. Kiedy przyrównałam jego kroku, objął mnie mocno w pasie, a ja cicho syknęłam. Zaśmiał się głośno i wyszeptał do mojego ucha.

-Nie próbuj uciekać, zawsze Cię znajdę.

Te słowa mentalnie wmurowały mnie w ziemie. O co temu kolesiowi w ogóle chodzi?

Nie dość, że mnie PORWAŁ, to jeszcze jest dla mnie taki w miarę miły... I nie chce mi nic powiedzieć !
Szłam zamyślona obok niego. Na szczęście zdjął dłoń z mojej talii.

On mnie w ogóle porwał? Może odstawi mnie po kilku dniach do domu ...
Wiem ! To na pewno kolega mojego brata i teraz po prostu sobie z niego żartuje!
Tak, na pewno mam racje!

-Ała..!

Wrzasnęłam leżąc na podłodze. Kręciło mi się w głowie. Podniosłam się delikatnie do góry, patrząc co właśnie się stało... Blondyn stał nad mną z uśmiechem na ustach... Już wiem... Przywaliłam w ścianę...
Aż tak się zamyśliłam.

-Mogę wiedzieć co Ty robisz?

Spytał po chwili chłopak.
Co kurwa nie widać? Sprawdzam czystość Twojej podłogi Debilu! 
Czy ja już sama ze sobą rozmawiam? Jestem chyba jakaś chora... Jeśli uda mi się stąd wyjść, od razu umówię się, na wizytę u psychiatry.

-EJ!

Chłopak pstryknął palcami, przed moją twarzą. Otrząsnęłam się i podniosłam z podłogi. Strzepałam z ubrań niewidzialny pyłek i stanęłam obok chłopaka.
Zdziwiony spojrzał na mnie i ruszył do przodu. W końcu dotarliśmy pod jakieś drzwi. Otworzył je i przepuścił mnie pierwszą.
Och! Jaki Gentleman!
Przeszłam obok niego, czując zapach nikotyny... Mmm zapaliłabym papierosa.
Znalazłam się w jakimś pokoju... Dosyć ładnym pokoju, tylko nie do końca wiedziałam, co tutaj robię.

-Od dziś to Twój pokój.

Uśmiechnął się i zniknął.
Po tych słowach wiedziałam, że do domu prędko nie wrócę. 




Od autorki: Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale spieszyłam się, bo po 22 podobno, mam nie mieć internetu... Mimo wszystko, mam nadzieję, że rozdział się spodoba♥
Pozdrawiam, Speed Master xx ;*

środa, 23 lipca 2014

Teardrops 1. | Porwanie |

Piątek. Ostatni dzień szkolnego tygodnia. Dzisiaj miałam najwięcej lekcji. Wiedziałam, że nie wytrzymam. Dlatego, kiedy rozpoczęła się 5 lekcja, zamiast iść do klasy, wyszłam na dziedziniec szkoły. Przez dość dużą dziurę w ogrodzeniu, zrobioną przez starszaków, wyszłam na wolność Nie mogłam wrócić do domu, bo ojciec mógłby coś podejrzewać. Dostałabym tylko opieprz, bo na nic innego nie ma czasu. Jest zbyt pochłonięty swoją pracą w wojsku. Gdyby żyła moja mama, na pewno by się mną interesowała. Niestety zmarła przy porodzie. Czasami żałuję, że to nie ja umarłam... Ona wtedy by żyła...
Usiadłam w parku, niedaleko szkoły. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam pierwszą lepszą playlistę. Przesiedziałam tak chyba z 2 godziny. Ojciec koło 2 zaczynał pracę, więc już powoli mogłam iść w stronę domu. Wychodząc z parku skręciłam w uliczkę, która służyła mi za duży skrót. Niebezpiecznie było tu w nocy...ale teraz był dzień. Co chwilę mijali mnie jacyś ludzie.
Mieszkałam w dosyć niebezpiecznej dzielnicy, ale  dzięki  przez mojego ojca, nikt nie odważy się by do mnie podejść. Na szczęście moi znajomi, nie mają problemów z zadawaniem się z moją osobą.
Po kilkunastu minutach dotarłam do domu.
Tak jak mówiłam, ojca nie było.
W korytarzu zostawiłam bluzę i buty. W samych skarpetkach udałam się do kuchni i usiadłam na blacie. Złapałam do ręki pierwszy lepszy sok i napiłam się. Wiedziałam, że będę się trochę nudzić, dlatego poszłam pooglądać telewizję.
Wszystkie seriale okazały się być nudne. Wyciągnęłam iPhone'a i wysłałam SMS'a do koleżanki.

________________________________________________________
Nadawca: Shae
Odbiorca: Sue
Wysłano: 16 czerwiec 21, 14:17

Suuueeee co tam u Cb Słonko? xx
________________________________________________________

Sue niestety nie chodziła ze mną do klasy. Była rok starsza, ale dogadywałyśmy się świetnie. 
Rozłożyłam się na całej kanapie i zaczęłam bawić włosami, nucąc pod nosem jakąś piosenkę. Czekam i czekam, aż wreszcie mi odpisze... A kiedy to nastąpiło, nie chciało mi się podnosić, by sięgnąć po telefon

________________________________________________________
Nadawca: Sue
Odbiorca: Shae
Wysłano: 16 czerwiec 2014, 14:20

Chujowo. Musiałam wyjść do łazienki, żeby Ci odpisać xx
________________________________________________________

Zaśmiałam się z wiadomości koleżanki... Ona zawsze potrafiła coś wykombinować. Postanowiłam jej nie przeszkadzać, niech się edukuje... Chociaż i tak mimo tego, że zawsze jest na wszystkich lekcjach, nic nie umie. To jest nasz wrodzony talent.

________________________________________________________
Nadawca: Shae
Odbiorca: Sue
Wysłano: 16 czerwiec 2014, 14:24

Ojj. Nie przeszkadzam! Ucz się :) xx
________________________________________________________

Wstałam i odłożyłam telefon na stolik. Udałam się do kuchni, w celu zrobienia sobie jakiegoś obiadu...
Skończyło się na kanapkach i herbacie. Gdy wróciłam, odczytałam SMS'a od Sue.

________________________________________________________
Nadawca: Sue
Odbiorca: Shae
Wysłano: 16 czerwiec 2014, 14:29

Haha, śmieszne x
________________________________________________________

Ta dziewczyna czasami rozwalała moją psychikę. Siedziałam zajadając się kanapkami i myśląc nad moim życiem... Nie miałam nikogo oprócz mojego brata, którego niestety całymi dniami nie było w domu...
Wracał przeważnie nocą, bo pracował w jakimś warsztacie swojego kolegi.
Kochałam Coltona. Był opiekuńczy... Bardzo opiekuńczy!
Ale mimo tego kochaliśmy się i nie potrafiliśmy się kłócić. Chociaż czasami jego nadopiekuńczość, wywoływała małe sprzeczki, ale zawsze szybko się godziliśmy...
Ułożyłam wygodnie głowę na poduszce i przymknęłam powieki, zasypiając.
***
Obudziłam się kilka godzin później. Odblokowałam telefon i sprawdziłam godzinę. 19:18.
Na zewnątrz było już ciemno. Podniosłam się i poszłam na korytarz. Wzięłam do ręki swoją torbę i zaczęłam w niej grzebać, w celi odszukania swojego MP3.
Nigdzie go nie znalazłam... Przeszukałam cały dom i dopiero wchodząc po raz kolejny do kuchni, przypomniałam sobie, że musiałam zostawić go na ławce w parku.
Ubrałam szybko trampki i wzięłam bluzę. Zamknęłam dom i ruszyłam w stronę parku. Było ciemno, a po drogach jeździło bardzo mało samochodów.
Po kilkunastu minutach, dotarłam do parku. Odszukałam ławkę, na której wcześniej siedziałam i ... JEST!
Wzięłam szybko sprzęt do ręki i schowałam do kieszonki bluzy, ruszając w drogę powrotną. Znowu weszłam w tą wąską uliczkę... Było tu o wiele straszniej niż wcześniej...

Czarny samochód minął mnie i zaparkował paręnaście kroków przede mną. Szłam obojętnie, nie patrząc na samochód. Z auta wyszedł jakiś chłopak, nie widziałam jego twarzy, miał założony kaptur. Lekko przestraszona, szłam dalej. Przeczesałam palcami włosy i dyskretnie spojrzałam za siebie. Samochód dalej stał, ale jego nie było. 

- Mnie szukasz?

Drgnęłam i spojrzałam przed siebie. Nagle nastała ciemność.Coś zostało narzucone na moją głowę, a ręce związane. Chciałam krzyczeć, ale podniósł to, co miałam na twarzy i przyłożył mi do ust chusteczkę. Dziwnie pachniała. To była moja ostatnia myśl, zanim zemdlałam. 


_____________________________________________________
Zapraszam na pierwszy rozdział, mam nadzieję, że się spodoba...

Proszę o komentarz, bo to bardzo motywujące !
Pozdrawiam xx ;*
Layout by Switch