Przebudziłam się w ciemnym pokoju. Wszystko bolało mnie niemiłosiernie. Nadgarstki piekły od sznurów, którymi były związane. Co się do cholery dzieje?
W pokoju nie było nic oprócz drzwi... Mogliby przynajmniej tak jak na filmach, posadzić mnie na krześle, ale nie... Leżałam rzucona jak zwykły worek pod ścianą.
Siedziałam tak dość długo, zastanawiając się, czy ktoś mnie porwał, czy może moi znajomi robią sobie ze mnie żarty...
Przez nadmiar myśli i różnych wymyślanych przeze mnie scen, głowa bolała coraz bardziej.
Z wszystkich zamyśleń, wyrwał mnie dźwięk otwieranych na przeciwko mnie drzwi. Po chwili do pokoju wpadła jasna smuga świata... Już dzień? Mój brat pewnie się o mnie martwi ...
Ciche kroki rozniosły się po pomieszczeniu, a ja po kilku sekundach zobaczyłam przed sobą czarne buty. Było zbyt ciemno, żebym mogła je rozpoznać... Ale były to chyba Nike'i.
Moja głowa gwałtownie została pociągnięta do góry. Chłopak trzymał moje włosy w rękach, a skóra na głowie piekła z bólu.
Widziałam jego twarz. Niebieskie oczy. Blond włosy, idealnie ułożone do góry. Arogancki uśmieszek.
Ja go znam !
Znałam go, tylko nie mogłam sobie przypomnieć, skąd? To on mnie porwał? Dlaczego? Czy ja mu coś zrobiłam? Tak dużo pytań, na które nie znałam odpowiedzi.
-Pewnie zastanawiasz się Kochana, skąd mnie znasz...
No jakbyś mi czytał w myślach przyjacielu... Puścił moje włosy, a głowa z ulgą opadła w dół. Włosy zasłoniły mi całe pole widzenia. Chciałam rozmasować głowę, która boleśnie pulsowała, ale niestety miałam związane włosy.
-Czego ode mnie chcesz? -warknęłam.
Cisza...A po chwili po pomieszczeniu rozszedł się głośny śmiech. Ciarki obiegły całe moje ciało.
Chłopak niebezpiecznie zbliżył do mnie swoją twarz i wpatrywał się w moje oczy.
-Dowiesz się wkrótce Kochana... A teraz pójdziesz ze mną ...
Uśmiechnął się w miarę normalnie i zaczął odwiązywać sznury na moich nadgarstkach. Od razu rozmasowywałam je, idąc za chłopakiem. Rozglądałam się cały czas na boki, mając nadzieję, że znajdę stąd jakąś drogę ucieczki. Nadzieja... W tej chwili miałam jej chyba, aż za dużo.
Chłopak tak jakby "wyczuł" moje ruchy i odwrócił się czekając na mnie. Kiedy przyrównałam jego kroku, objął mnie mocno w pasie, a ja cicho syknęłam. Zaśmiał się głośno i wyszeptał do mojego ucha.
-Nie próbuj uciekać, zawsze Cię znajdę.
Te słowa mentalnie wmurowały mnie w ziemie. O co temu kolesiowi w ogóle chodzi?
Nie dość, że mnie PORWAŁ, to jeszcze jest dla mnie taki w miarę miły... I nie chce mi nic powiedzieć !
Szłam zamyślona obok niego. Na szczęście zdjął dłoń z mojej talii.
On mnie w ogóle porwał? Może odstawi mnie po kilku dniach do domu ...
Wiem ! To na pewno kolega mojego brata i teraz po prostu sobie z niego żartuje!
Tak, na pewno mam racje!
-Ała..!
Wrzasnęłam leżąc na podłodze. Kręciło mi się w głowie. Podniosłam się delikatnie do góry, patrząc co właśnie się stało... Blondyn stał nad mną z uśmiechem na ustach... Już wiem... Przywaliłam w ścianę...
Aż tak się zamyśliłam.
-Mogę wiedzieć co Ty robisz?
Spytał po chwili chłopak.
Co kurwa nie widać? Sprawdzam czystość Twojej podłogi Debilu!
Czy ja już sama ze sobą rozmawiam? Jestem chyba jakaś chora... Jeśli uda mi się stąd wyjść, od razu umówię się, na wizytę u psychiatry.
-EJ!
Chłopak pstryknął palcami, przed moją twarzą. Otrząsnęłam się i podniosłam z podłogi. Strzepałam z ubrań niewidzialny pyłek i stanęłam obok chłopaka.
Zdziwiony spojrzał na mnie i ruszył do przodu. W końcu dotarliśmy pod jakieś drzwi. Otworzył je i przepuścił mnie pierwszą.
Och! Jaki Gentleman!
Przeszłam obok niego, czując zapach nikotyny... Mmm zapaliłabym papierosa.
Znalazłam się w jakimś pokoju... Dosyć ładnym pokoju, tylko nie do końca wiedziałam, co tutaj robię.
-Od dziś to Twój pokój.
Uśmiechnął się i zniknął.
Po tych słowach wiedziałam, że do domu prędko nie wrócę.
Od autorki: Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale spieszyłam się, bo po 22 podobno, mam nie mieć internetu... Mimo wszystko, mam nadzieję, że rozdział się spodoba♥
Pozdrawiam, Speed Master xx ;*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz